Ekspert zwalczy szkodniki, nim w HoReCa dostrzeżesz kłopoty.

Obrazek tytułowy

Wyobraź sobie swoją restaurację o 7 rano. Albo hotelową kuchnię tuż przed poranną zmianą. Cisza. Spokój. Pachnie świeżo zaparzoną kawą, a nie kłopotami. Wszystko lśni. Podłoga jest czysta, blaty sterylne. Myślisz, że wszystko jest pod kontrolą. A my, jako praktycy z Gdańska, wiemy, że to właśnie wtedy, w tej idealnej ciszy, najgłośniej tyka bomba.

Problem w branży HoReCa nigdy nie zaczyna się od szkodnika, którego widać. Zaczyna się od tego, którego nie widać. Ten jeden prusak, który przemknął za lodówką, to nie jest problem. To objaw. To zwiastun setek innych, które gnieżdżą się w uszczelkach, za listwami, w silnikach agregatów. To wierzchołek góry lodowej. A pod wodą czeka katastrofa, która uderzy w najmniej spodziewanym momencie – podczas wizyty Sanepidu albo gdy klient wrzuci zdjęcie do sieci.

Gdańsk to nie jest proste miasto do ochrony przed szkodnikami

Pracujemy w Trójmieście od lat. Widzieliśmy wszystko. Znamy specyfikę gdańskich kamienic na Głównej Mieście, gdzie stare, poniemieckie instalacje kanalizacyjne są autostradą dla szczurów. Wiemy, jak wilgoć z piwnic na Dolnym Mieście czy we Wrzeszczu tworzy idealne warunki dla rybików i karaluchów. Rozumiemy, że bliskość Motławy i portu to nie tylko piękne widoki, ale też stałe źródło gryzoni szukających ciepła i pożywienia.

Myślicie, że marketowy spray wystarczy? (Też byśmy chcieli, żeby to było takie proste). Widzieliśmy szczury, które miesiącami omijały najdroższe pułapki, jakby czytały ich instrukcję obsługi. Trafialiśmy na kolonie prusaków, które uodporniły się na popularne środki chemiczne. Szkodniki to nie głupie stworzenia. One walczą o przetrwanie. Dlatego walka z nimi to nie jednorazowa akcja, a ciągła strategia.

Reakcja vs. prewencja. Wybierasz gaszenie pożaru czy ochronę przeciwpożarową?

Większość telefonów od właścicieli restauracji czy hoteli odbieramy, gdy jest już za późno. Kiedy mleko się wylało. Kiedy pracownik zobaczył mysz w magazynie. Albo, co gorsza, kiedy zobaczył ją gość. To jest moment, w którym zamiast chronić reputację, zaczyna się jej ratowanie. To jest gaszenie pożaru. Droższe. Bardziej stresujące. I nigdy nie daje pewności, że ogień nie wybuchnie znowu.

Prawdziwy ekspert działa inaczej. Nie czekamy na alarm. Przychodzimy, zanim zawyje syrena. Nasza praca zaczyna się od audytu, którego nikt inny nie zrobi. Nie patrzymy tylko tam, gdzie widać problem. Patrzymy tam, gdzie on może się pojawić.

  • Sprawdzamy szczelność drzwi do magazynu. Czy jest choćby centymetrowa szpara, przez którą przeciśnie się mysz?
  • Analizujemy kratki ściekowe. Czy są zabezpieczone? Dla karaluchów to otwarte zaproszenie.
  • Badamy trasy dostaw. Czy wraz z towarem do lokalu nie wjeżdżają „pasażerowie na gapę”?
  • Przeglądamy zakamarki za sprzętem kuchennym. Ciepło silników lodówek i resztki jedzenia to dla insektów pięciogwiazdkowy hotel.

Działamy po cichu, zanim na progu stanie Sanepid. Wtedy już wiadomo, że inspektorzy blisko? Zwalczanie szkodników HoReCa uchroni Twój biznes, ale stresu i tak nie unikniesz. Lepiej tego oszczędzić. Naszym celem jest sprawić, by taka wizyta była dla Ciebie formalnością, a nie egzaminem dojrzałości.

Widzimy to, czego nie widzi kamera monitoringu

Kiedyś wezwano nas do jednej z restauracji w sercu Gdańska. Skarżyli się na mole spożywcze. Właściciel był załamany, bo dbał o czystość, a problem wracał. Poprzednia firma co miesiąc robiła oprysk i kasowała pieniądze. A mole wracały.

My nie zaczęliśmy od opryskiwacza. Zaczęliśmy od latarki i rozmowy. Okazało się, że problem nie leżał w głównym magazynie, ale w małej, zapomnianej szafce, gdzie trzymano rzadko używane przyprawy. Tam było źródło. Wystarczyło je zlikwidować i zabezpieczyć, a nie lać chemię na oślep. To jest różnica między technikiem a ekspertem. Technik wykonuje usługę. Ekspert rozwiązuje problem.

Nie będziemy kłamać – wyplenienie szkodników z gastronomii to walka na tygodnie, nie na godziny. Wymaga to współpracy i zrozumienia. Ale przede wszystkim wymaga planu. Systemu monitoringu, który da nam znać o intruzie, zanim ten zdąży zaprosić całą rodzinę. Właśnie dlatego sprawdzamy też miejsca, o których mało kto myśli, np. w kanałach wentylacyjnych. To osobna historia, bo niewidoczne szkodniki wentylacji HoReCa potrafią zrujnować reputację po cichu, roznosząc zanieczyszczenia i alergeny po całym lokalu.

Pamiętaj, najlepsza dezynsekcja czy deratyzacja to taka, o której Twoi klienci nigdy się nie dowiedzą. Bo jedyne, co powinni zauważyć, to doskonały smak, czystość i fantastyczną atmosferę. Resztą zajmiemy się my. Zanim jeszcze pomyślisz, że masz problem.

Przewijanie do góry